niedziela, 9 lutego 2014

58.

Deszczowy, samotny wieczór, spędzony w ciemnym pokoju nie jest odpowiedni do oglądania takiego filmu, jaki przed chwilą wyłączyłam. Nigdy nie oglądałam horrorów, bo najzwyczajniej się ich boję. Nie boję się podczas ich oglądania, ale przed i po. Więc spróbowałam czegoś łagodniejszego, przynajmniej tak myślałam. Film trwa półtora godziny, a po pół godzinie siedziałam wryta w łóżko i zrywałam się za każdym razem, gdy mój królik zaczął hałasować. Jestem zdecydowanie za słaba na takie filmy, jednak kusi mnie, żeby je oglądać. Na następny raz muszę spróbować z kimś taki film zobaczyć, nie sama. 
Jedynym pocieszeniem była przeurocza główna bohaterka. Przynajmniej ja ją tak odebrałam. Fabuła też nie była zła. Ale jeśli ktoś ma słabe nerwy tak jak ja, nie radzę tego oglądać samemu w ciemnym pokoju, naprawdę.

 

Zresztą, to miał być thriller, a nie film, w którym pojawia się seryjny morderca, przy tym psychopata, którego najzwyczajniej rajcują krzyki jego ofiar ;___;

Trefny Towar (2006):
gatunek: thriller/dramat,
reżyseria: Kari Skogland,

Sage, profesjonalna złodziejka samochodów nie przypuszcza, że już wkrótce jej życie znajdzie się na krawędzi. Wszystko za sprawą zakładu, przez który kradnie klasyczny model popularnego auta. Kobieta nie jest świadoma faktu, że cztery kółka należały do seryjnego mordercy, który zrobi wszystko by odzyskać własność...


A teraz jakaś komedia, bo nie usnę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz