poniedziałek, 3 lutego 2014

54.

Kolejny nietypowy post. Chciałam napisać o filmie, który właśnie skończyłam oglądać. Mimo, że to typowe romansidło, różni się pod wieloma względami od innych podobnych do niego filmów.


Film zaczyna się normalnie, aż zbyt. Typowa szkoła w Stanach, szczęśliwa, utalentowana dziewczyna poznaje chłopaka. Początkowo nie jest do niego zbyt dobrze nastawiona, ponieważ chłopak wydaje się jej być dziwny. Raz narzuca się jej, a za drugim nie widuje się z nim przez kilka dni. Z czasem dziewczyna chce nawiązać z nim bliższy kontakt. Przełomem w  filmie jest moment, w którym Natalie dowiaduje się, że Keith jest chory na raka.  Fakt ten całkowicie zmienia dziewczynę, poświęca siebie, swoją karierę, szkołę tylko dla Keitha. Chciała urozmaicić jego życie najbardziej jak się tylko dało. Po jego śmierci widać, że przeprowadziła się do miasta, w którym Keith chciał zamieszkać po ukończeniu szkoły. 
Nie ukrywam, że w takie ponure dni uwielbiam oglądać filmy podobne do tego. Każdy następny film pozwala mi się wyciszyć. Można się domyśleć, że nieraz podczas oglądania Keitha płakałam. To byłoby aż nienormalne gdybym nie płakała. W każdym razie, bardzo polecam ten film. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz