niedziela, 2 lutego 2014

53.

Obiecałam ciut inny post, więc.. jest :3 Raz na czas będę dodawać takie. Już od jakiegoś czasu zauważyłam, że uwielbiam kupować takie typowe pierdółki. Niekoniecznie są mi potrzebne, ale jak zobaczę ile kosztują, jak wyjdę ze sklepu mam wyrzuty sumienia, że ich nie kupiłam. Wiem, to chore, ale tak mam. Więc, kilka rzeczy z tego miesiąca:

Typowa pierdółka. Linijka z papierniczego z Krupniczej. Czasami tam chodzę, zazwyczaj po szkole, żeby uzupełnić moje zapasy ołówków, gumek, zeszytów itp. I akurat szukałam małej linijki. Po prostu nie mogłam się jej oprzeć. Przez to, że sama mam królika, uwielbiam je, po prostu nie mogłam bez niej wyjść.

 Legginsy z Deezee za około 23 zł. Kompletnie do mnie nie pasują. Ubieram się normalnie, nie mam obsesji na punkcie marek czy innych tego typu rzeczy. Jeśli mi się podoba i cena jest przyzwoita to kupuję. Zazwyczaj ubieram się w stonowane kolory. A gdy pierwszy raz je na siebie założyłam, zdębiałam. Przez pierwsze kilka godzin jak w nich wyszłam na zewnątrz miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią. Ale skoro mi się podobają, to czemu nie?

Kominek ze sklepu z upominkami z Solvaya. Kiedyś wstawiłam tu kadzidełka, ale dawno z nich zrezygnowałam. Tosiek przy nich strasznie kichał, więc albo kadzidełka, albo Tosiek. Sprzedałam je, a za pieniądze z nich kupiłam olejki i kominek. Ten na zdjęciu jest moim drugim, o wiele mniejszym niż mój pierwszy, ale jest przeuroczy. Za 5,50.
A w tle, wiadomo, wzór na deltę D:

 Botki z Deezee za 30 zł. Tak, za 30 zł :I Nie mogłam ich nie kupić. Idealne na wiosnę, jesień. Przy tym bardzo wygodne.

I na koniec, szkicownik też z papierniczego z Krupniczej. Za niecałe 8 zł. Od jakiegoś czasu się właśnie za nimi rozglądałam, obeszłam każdy papierniczy jaki miałam po drodze i ceny były podobne. Od 15 zł do 20 zł. Mimo, że tez jest prawie że dwa razy tańszy, nie różni się kompletnie niczym od tych droższych. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz