wtorek, 24 grudnia 2013

50.

Zaczynam czuć święta. Rano kościół, potem lepienie uszek i pierogów, w sumie od rana siedziałam w kuchni z mamą. Potem ubieranie.. trzech choinek. Jednej dużej i dwóch małych. I w końcu święty spokój. Najbardziej podobało mi się śpiewanie (ha, fałszowanie) kolęd. Było śmiesznie, bo Tosiek się zaraził ode mnie katarem, o ile to możliwe, albo się po prostu zaziębił, i co chwilę kichał. Bidulek cały czas śpi, w ogóle wygląda kiepsko. Znajoma, która jest weterynarzem stwierdziła, że kilka dni i powinien dojść do siebie. Musi. Dopiero jeden dzień nie fika, a już mi tego brakuje 
Zaraz pójdę robić ciasta, ale póki co mam chwilkę dla siebie.
Coś czuję, że dzisiaj nie usnę.

Może to już nudne, ale życzę wesołych, ciepłych rodzinnych świąt, pysznego barszczyku, pierożków, miłoooości miłoości, mnóstwo miłości! Sobie też tego życzę. I miłooości i miłooości! I wszystkiego dobrego C:











O ile ktoś ma deviantarta, nie mam nic przeciwko by dał o sobie znać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz