niedziela, 23 czerwca 2013

39.

I po wiankach. Żałuję, że nie zabrało się z nami więcej osób. I że nie zabrałam aparatu. Chociaż, z jednej strony to dobrze. Jak się dowiedziałam, że mojej kuzynce, po prostu w tłumie wyrwali aparat z rąk i go więcej nie zobaczyła.. nie, dziękuję. I tak było świetnie. Żebraliśmy się już około 19.30, żeby sobie jakieś przyzwoite miejsce znaleźć przed sceną. A i tak już wtedy było tyle ludzi, że się przepchać nie dało. Poczekaliśmy tą ponad godzinę i się zaczęło. FairyTaleShow byli genialni, nie spodziewałam się czegoś takiego. Udało mi się przepchać przed same barierki, na wprost do Adasia Glenia (boże :3). I.. łaaał. Do tej pory nie jestem w stanie inaczej tego opisać. Takie wielkie łaaałałałałałał. Może za jakiś tydzień będę umiała to jakoś mądrzej opisać. Od tej pory, nieważne kiedy grają, jeśli tylko w Krakowie, idę. Bez dyskusji. A potem pokaz. Zaraz nade mną. Coś genialnego, naprawdę c:

 Pokaz. 

 Z tego co pamiętam to był sam początek koncertu.. łałałałałalałałałałał XD przepraszam. 

I Adaś. Coś w nim jest. podczas gdy wszyscy się gapili na wokalistę, ja na niego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz