wtorek, 5 lutego 2013

28.

Siedzimy w domku. Przyjechałam od alergologa, mam dzień wolny od szkoły. Okazało się, że jestem uczulona na sierść kota. Mogłabym być uczulona na wszystko, ale nie na sierść, ani kota ani psa. Przecież, być uczulonym na takie cuda jak kotki to kara ;_;
W czwartek sprawdzian z polskiego. Już wczoraj się zaczęłam uczyć, może uda mi się w końcu coś dobrego z polaka dostać. Muszę. To średniowiecze, jest pół materiału mniej niż w antyku, muszę mieć chociaż dst.
I jeszcze za niedługo kartkówka z renesansu.

I powiem wam, że mam ostatnio bzika na punkcie Kornu. Kiedyś nie rozumiałam, jak można ich lubić. Raz się do nich przekonałam, posłuchałam trochę, nic do nich nie miałam. Ale tak od około dwóch tygodni, nie mam ich dość. W kółko ich słucham. Jak jadę do szkoły, jak wracam ze szkoły, jak gdzieś jadę, albo nawet tak o, żeby ich posłuchać. Wczoraj, jak pisałam definicje z polskiego wieczorem, potem dopóki nie usnęłam, czyli do tak około.. drugiej w nocy. Chyba. Non stop. Polski i Korn, rewelacyjne połączenie @_@
A Fieldy, cudo.

Got the life. Nie mogę się na to napatrzeć.

Chcę już wiosnę. Wszystko się ożywi, w końcu nie będzie tak szaro.






2 komentarze: