sobota, 8 grudnia 2012

10.

I po wolontariacie. Nie mam wiele do powiedzenia, oprócz tego, że bardzo miło mi się rozmawiało przez te dwie godziny. Zawsze to jakiś plus, że stałam przy wejściu (od którego wiało tak że hoho ;_; ) z kimś, z kim mogłam się pośmiać, lepiej się poznać.
A poza tym.. mało który z klientów był polakiem. Do czego zmierzam - mało który polak wziął ulotkę, a tym bardziej pomógł w akcji. Sknery. Jedyne co zebraliśmy przez dwie godziny to paczka makaronu i jeszcze coś chyba na początku coś było.. ale też niewiele. W gruncie rzeczy, na kilkanaście osób, pomogły tylko ze dwie osoby, może trzy.
Jutro dobrze by było się wziąć za naukę. Nie wiem co mi do głowy strzeliło, ale ani wczoraj, ani dzisiaj nic nie zrobiłam. Nawet torby ze szkoły jeszcze nie rozpakowałam.

A jeszcze co do mikołajków. Troszkę późno o tym piszę, ale trudno. Dostałam cudowny, cieplutki szalik, trzy lakiery do paznokci. A od rodziców nigdy żadnych konkretnych prezentów nie dostaję, dlatego za jakiś czas pójdę pozbyć się pieniążków które dostałam :3 Może się pochwalę co kupiłam.


A tak na koniec.. naprawdę się cieszę, że jestem krakowianką. Nie wiem dlaczego. Co z tego, że dzisiaj było zimno. Często bywam na rynku, a dzisiaj wszystko przyciągało moją uwagę i dopiero teraz doszło do mnie, że mogę być dumna że pochodzę z Krakowa.

3 komentarze:

  1. Zachwycam się Krakowem z Twoich zdjęć. Niestety, na własne oczy jeszcze nie miałam okazji go zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam, ale to zdjęcie akurat nie jest moje. W którymś z wcześniejszych postów dodałam swoje zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. chodzi mi ogólnie o zdjęcia, które tu pokazujesz:)

    OdpowiedzUsuń