poniedziałek, 26 listopada 2012

8.

Ajej ajej. Dużo dzisiaj się działo.
Najpierw historia, przed którą aż mi słabo było. Potem angielski. Bardzo miły angielski. c: Po czym pp, to był drugi przedmiot w rankingu z dzisiejszych koszmarów. Pisałam sprawdzian z historii, zaległy. Od razu powiem, że siedziałam nad nią cały wtorek, kawałek piątku, sobotę i niedzielę. Kilkanaście razy czytałam około 70 stron. Traktat wersalski - umiałam. Hitler - bezbłędnie umiałam. Może to dlatego, bo on sam mnie interesował. Sprawa Polski po I wojnie światowej - umiałam. Bolszewicy i Stalin - boże, ile razy ja to czytałam, nic do tej pory nie umiem. Tak samo wojna domowa w Hiszpanii. I pytanie za 100 pkt. Jakie pytania mi zadał?
Dokładnie je pamiętam. Wszystkie pokoje, które zawarto w dwudziestoleciu międzywojennym. Napisałam.. chyba. Większość, tak czy siak. Architektura XX wieku. No skąd on to wytrzasnął, to ja nie wiem. Fakt, było w podręczniku, ale kto głupi zadaje pytania o architekturze jak ma na karku Stalina i Hitlera :c
Kolejne pytanie. Dojście Stalina do władzy. Ach, ten Stalin. Pisałam, żeby napisać, jakieś bzdury na temat Trockiego, Kamieniewa a o Bucharinie zapomniałam. Wojna domowa w Hiszpanii - no lepiej już trafić nie mógł. Też jakieś bzdury, byle by były. I na koniec, bonus! Nazwy partii bolszewików. Też nie umiałam.
Czyli reasumując - uczyłam się trzy dni, a napisałam na ndst. Rewelacja.
Sprawdzian z pp, bardzo dobrze. Mam 4.
A francuski.. tragedia. Nigdy nie widziałam nauczycielki uderzającej o tablicę rękoma.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz