piątek, 23 listopada 2012

7.

Piątek, piątunio ;_; Nigdy do mnie nie potrafiło dotrzeć, że po całym tygodniu harówy jest piątek, bo to nie robiło mi żadnej różnicy. W sumie, w gimnazjum mało się uczyłam, porównując to do tego ile się teraz uczę.
Dzień i noc, noc stop. A i tak się kończy na dop.
A propos gimnazjum, spotkałam dzisiaj moją koleżankę ze starej klasy. Szczerze mówiąc, dopiero teraz do mnie dotarło, że większość moich starych przyjaciół z gimnazjum jest już w innych szkołach, mają nowych znajomych, z którymi spędzają większość czasu, a o mnie nie pamiętają, dziwnie.
Tak czy tak, czekałam z Justyną pod I LO na jej koleżankę. Patrzę, a tu Aleksandra wychodzi. Nie powiem, to był dla mnie szok, bo się jej w ogóle nie spodziewałam! W ogóle, dzisiejszy dzień był świetny. Tylko dwie godzinki w szkole, potem szukać prezentów na mikołajki klasowe. Ha, nic nie znalazłam. Po czym spotkałam Aleks. Miło, bardzo miło, aczkolwiek pogoda mnie dobija.

Obiecałam ostatnio, że napiszę o "związkach". Nie mam zamiaru nikogo obgadać, wygłaszać jakieś mowy. To po prostu moje zdanie.
Jakiś czas temu powtarzałam sobie: "Będę szukała kogoś, dopiero po studiach, a chociaż po liceum." Srały muszki, będzie wiosna. Przepraszam za to wyrażenie, ale inaczej tego nie umiem określić. Niestety, ten wiek w którym jestem nie powala na "znalezienie sobie kogoś po studiach". Hormony i takie tam sprawy, a u mnie  zwłaszcza nie pozwalają się niczym przydatnym zająć. Nie wiem ile minęło, dwa tygodnie od rozpoczęcia roku szkolnego? Już się zaczęło. Zbyt dobry humor, ubieganie się za tą osobą, chęć przebywania z nią najwięcej jak tylko się da, nerwy przy rozmowie, obsesja na punkcie dobrego wyglądu, zachowania. Po czym przychodzi rezygnacja i kompletne załamanie. Pięć jedynek. Gdyby nie to całe zamieszanie miałabym o wiele mniej. Dobrze pamiętam, raz miałam się uczyć na sprawdzian a nie mogłam, bo wszystko mnie rozpraszało. Na szczęście jest już po wszystkim.. chociaż nie do końca. Najważniejsze to nabrać dystansu do tej osoby.
Moim zdaniem, tak to wygląda u dziewczyn. A chłopcy? Są niewątpliwie silniejsi od nas, zazwyczaj to oni dominują w związkach. Mówi się, że to oni powinni pierwsi "zagadać". Zgadzam się z tym. Rzadko się zdarza, aby któryś z chłopców nie był odważny. A cóż, dziewczęta zazwyczaj takie są. Myślę, że chłopcy potrafią sobie powiedzieć "nie" i dać sobie spokój, ponieważ mają ważniejsze sprawy na głowie. A żeby się dowiedzieć nieco więcej na ten temat, musiałabym już pogadać z kimś o tym, bo nie umiem ot tak wszystkiego na raz wypisać.
To chyba tyle.


Wczoraj zaczęłam przeglądać zdjęcia z zeszłego roku, gdy poszłam robić zdjęcia na rynek. W tym roku też muszę iść.





2 komentarze:

  1. Wiesz, u chłopaków niekoniecznie tak jest. W tej chwili robisz z nich trochę nieczułe bestie :> Zwróć uwagę na to, że oni po prostu nie lubią mówić o uczuciach, nie zwierzają się przyjaciołom. Nie okazują też tego, że ktoś im się podoba. Więc cóż... oni po prostu bardziej to ukrywają niż dziewczyny, ale też są dobici, kiedy dziewczyna, w której są zakochani nie zwraca na nich uwagi :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie robię z nich nieczułych bestii. Fakt, są dobici, ale są silniejsi od nas i potrafią to w sobie dusić, albo nawet nie dać po sobie poznać, że im źle~

      Usuń